Prawie we wszystkich dziedzinach życia

Religijnej, społecznej, gospodarczej, politycznej i w dziedzinie sztuki, zawsze będzie możliwe wmieszanie się i wyeksponowanie samorzutnych, a nierzadko też świadomie i potajemnie wprowadzonych płatnych mistyfikatorów. Ci ostatni, działając sprawnie i metodycznie, potrafią przedostać się na pierwszy plan i wyrządzić najcięższe szkody – w wypadku Lourdes chodzi o podważenie wiary w uzdrawiające działanie Boga. Podobnie jak jest to w innych miejscach pielgrzymkowych, i Lourdes nie jest oszczędzona obecność histerycznych i nadgorliwych oszustów i fantastów. Trudne i konieczne dla Kościoła jest pełne wyrozumiałości, ale równocześnie baczne czuwanie i dbałość o to, ażeby Lourdes nie stało się miejscem spotkań i działania oszustów. Jeśli Bóg rzeczywiście chce – jak to zakomunikowała Bernadetta Soubirous podczas objawień w grocie Massabielle – za wstawiennictwem Maryi darować łaski, zbawienie i uzdrowienie, musi stać się przedmiotem troski Kościoła i wszystkich świadomych chrześcijan, ażeby Lourdes pozostało miejscem modlitwy cierpiących i błagających o uzdrowienie ludzi. Albowiem jest Lourdes miejscem adwentowej nadziei, ciągle na nowo udzielanych łask i pomocy; jest dowodem na to, że Bóg wysłuchuje ludzi.

Jarmark szarlatanerii

O tym, że w grupie szukających uzdrowienia z różnych powodów mogą się znaleźć także szukający rozgłosu oszuści, którzy jednak w krótkim czasie są demaskowani przez lekarzy, świadczy historia pewnej około 20-letniej dziewczyny o imieniu Lucie. Rozradowana, zgłosiła się w Biurze Medycznym w Lourdes jako „uzdrowiona”, twierdząc, że przez trzy lata była przykuta do łóżka, niezdolna do poruszania się. Od dzisiejszego ranka – jak mówiła – natychmiast po zanurzeniu się w wodzie dzięki wstawiennictwu Matki Bożej może znów się poruszać. Protokół lekarzy, który nie podaje nazwiska tej dziewczyny, ujawnia oszustwo. Już podczas pierwszych badań lekarze mogli stwierdzić, że mięśnie jej nóg są dobrze rozwinięte i wytrenowane. A oto sprawozdanie:
Lekarze chcieli zobaczyć, w jaki sposób dziewczyna stawia stopy. Zdrowy człowiek robi to inaczej niż ktoś, kto długo pozostawał w łóżku. Dziewczyna stawiała stopy jak ktoś, kto chodzi. Lekarze powiedzieli surowo: „Kłamiesz. Zawsze chodziłaś. Po co ta cała wymyślona historia?” W tym momencie się załamała, rozpłakała i szlochając opowiedziała prawdę. „Wie pan, panie doktorze, w sąsiedniej wsi w zeszłym roku w cudowny sposób została uzdrowiona jedna z moich przyjaciółek. Przywitano ją kwiatami i udekorowanymi bramami. Ksiądz ją pobłogosławił, a burmistrz ucałował. Chciałam, żeby mnie spotkało to samo”.

W jaki sposób wyzdrowienie staje się cudem

Gdy dzisiaj mówimy o Lourdes, mamy na myśli ciągnące tam pielgrzymki i procesje szukających uzdrowienia chorych, często przywożonych karetkami. A przede wszystkim przypominamy sobie nadzwyczajne cuda. Niemało osób uważa, że corocznie w Lourdes dokonują się niezliczone cuda, a ich ogólna liczba jest już zawrotna. W świadomości nie przygotowanych, choć całkowicie oddanych wierze katolickiej ludzi może się także zrodzić i utwierdzić przekonanie, że w Lourdes różnego rodzaju oszuści, szarlatani, bigoci i histerycy mają szerokie, a nawet usankcjonowane przez Kościół pole do popisu, ażeby „produkować cuda” w „sposób taśmowy”. Tacy „uzdrowieni” mogliby udawać przed żądną sensacji gawiedzią i pozwalać się jej podziwiać. Czy typowo pielgrzymkowa atmosfera, z rozlicznymi sklepami z dewocjonaliami przepełnionymi miłym kiczem, a przede wszystkim cowieczorne procesje ze światłami, w czasie których tysiące pielgrzymów śpiewają refren obejmującego 60 zwrotek hymnu Lourdes Ave, ave, ave María!, wzmacniają i wyolbrzymiają nadzieje i oczekiwania ciężko i śmiertelnie chorych, którzy szukają tutaj uzdrowienia, osób, które im towarzyszą, wspólnie z nimi modlących się krewnych i znajomych? Co czyni Kościół, ażeby wszelkiego rodzaju oszustom, którzy potajemnie się tu zagnieździli, uniemożliwić przekształcenie Lourdes w żałosny i wstydliwy jarmark? Czy Kościół wstrzymuje się od koniecznej w niektórych wypadkach krytyki? Czy Kościół przez swoje milczenie i brak reakcji przyjmuje na siebie część odpowiedzialności? A może widzi w tym naładowanym emocjami targowisku iluzji możliwość nawrócenia ludzi do wiary, do Kościoła?

Musimy dodać, że wszystko to dokonuje się w milczeniu

„Le Lavedan” z 25 lutego informuje o „prawdziwie dziwnym i poważnym, o ile w ogóle nie godnym pożałowania fakcie” („un fait bien étrange et bien sérieux s’il n’est pas déplorable”). Artykuł kończył się następująco: „Musimy dodać, że wszystko to dokonuje się w milczeniu, spokoju, a nawet – powiedzmy to – w największym skupieniu religijnym. To dziecko stało się dla mas interpretatorem, a może nawet obrazem siły wyższej. Odczekajmy, jak to się zakończy! Czy Bernadetta jest chora?” Trudno tu nie zauważyć jakiejś zwyczajnie ludzkiej, a także religijnej niepewności piszącego te słowa oceniającego wydarzenia dziennikarza; dzisiaj nazwalibyśmy to wewnętrznym poruszeniem. Ten ówczesny dziennikarz, postawiony po raz pierwszy przed fenomenem Lourdes i osobą Bernadetty, jest tylko jednym z wielkiej rzeszy osób, które zajmowały i będą się jeszcze zajmować „przypadkiem Lourdes”. W tej książce szczególnie przedstawiony jest jeden z aspektów historii Lourdes, a mianowicie cudowne uzdrowienia.

Informacje w dzisiejszym świecie

Współcześni ludzie przyzwyczajeni są przez masowe środki komunikacji do szybkiego przenoszenia informacji za pomocą dźwięku i obrazu. Częstokroć uważamy się za najlepiej poinformowanych w całej dotychczasowej historii ludzkości. Sądzimy, że ludzie żyjący we wcześniejszych stuleciach byli ograniczeni wyłącznie do swojego bezpośredniego otoczenia i nie dysponowali zbyt dużym zasobem informacji. Czy wydarzenie w Lourdes z roku 1858, kiedy to 14-letnia Bernadetta Soubirous miała osiemnaście objawień Maryi, pozostawało na początku rodzącej się właśnie epoki mediów prawie nie znane? Czy stało się ono dopiero dużo później szeroko znane w całym świecie?
Zadziwia i zarazem potwierdza wagę tamtej „sensacji”, która rozpowszechniła się z prędkością błyskawicy, fakt, że zaraz na początku epoki medialnej wydarzenia w prawie całkiem wówczas nie znanej wiosce stały się przedmiotem zainteresowania prasy. Bezpośrednio po pierwszych ośmiu objawieniach Maryi, z których ostatnie miało miejsce 24 lutego 1858 r., można było już następnego dnia w gazecie lokalnej „Le Lave- dan” przeczytać wyczerpującą relację o Bernadetcie i objawieniach Maryi w grocie Massabielle. Poprzez ten artykuł Bernadetta, a z nią Lourdes wkroczyły na scenę nowoczesnego dziennikarstwa i są w nim obecne do dzisiaj. Ale jak wyglądała relacja dziennikarska i ówczesny komentarz dotyczący objawień Maryi, a przede wszystkim jaka była dziennikarska ocena osoby i pobożności Bernadetty?

error: Content is protected !!