PÓŹNIEJSZE BADANIA

Późniejsze badania wykazały, że przyczyną było podobne nastawie­nie jak w Three Mile Island. Operatorzy byli przekonani, że w ich elek­trowni nie może dojść do żadnego wypadku. Przeprowadzając stosunkowo prosty test, celowo wyłączyli systemy zabezpieczeń, aby zbadać pewne graniczne wartości. Kiedy wreszcie zaczęli zwracać uwagę na sygnały ostrzegawcze, było już za późno, aby zahamować reakcję łańcuchową i eksplozję, która wyrwała dach elektrowni i wyrzuciła ra­dioaktywne gazy w powietrze. Podobna tragedia, której pośrednią przyczyną też była rutyna — śmierć siedmiu astronautów na promie kosmicznym Challenger—jest dyskutowana w dalszej części tego rozdziału, we fragmencie poświęco­nym zagadnieniu błędnego koła w myśleniu.

NIEBEZPIECZEŃSTWO RUTYNY

Chociaż w innych elektrowniach następowały groźne sytuacje, mogące doprowadzić do katastrof tego typu, a eksperci sformułowali wiele ostrze­żeń pod adresem przemysłu energetycznego, nikt ich me brał pod uwa­gę. Wszyscy byli przekonani, że system jest absolutnie bezpieczny. Dla­tego operatorzy byli przekonani, że wyposażenie elektrowni zabezpie­cza ich przed jakimkolwiek wypadkiem; drobna pomyłka tu czy tam nie mogła, według nich, niczemu zaszkodzić.Podobne nastawienie oczywiście jest przyczyną innych wypadków tego typu. W 1986 roku miał miejsce katastrofalny wyciek i pożar w reaktorze atomowym w Czarnobylu w Związku Sowieckim. Gazy ra­dioaktywne rozwiały się po całej Europie, stając się bezpośrednią przy­czyną śmierci wielu ludzi w ZSRR i przyczyną tysięcy spodziewanych zgonów w wyniku napromieniowania.

PO WIELU LATACH

Po wielu latach użytkowania reaktorów atomowych — przy braku do­wodów, że wywołują one szkodliwe skutki – ugruntował się pogląd, ze reaktory te są dostatecznie bezpieczne. Ten fakt należy brać pod uwagę przy wyjaśnianiu, dlaczego nie podjęto wielu zasadniczych działań mogą­cych zapewnić bezpieczeństwo w Three Mile Island… niezależnie od tego, czy okaże się, że to błąd operatora jest przyczyną tego szczególnego przypadku – po przeanalizowaniu wszel­kich stwierdzonych niedociągnięć, jesteśmy przekonani, ze taka katastro­fa, jak w Three Mile Island, była nieunikniona.Jako ilustrację tej tezy raport przytacza fakt, ze operatorzy byli we wczesnej fazie zdarzenia do tego stopnia pewni, że wszystko jest pod kontrolą, że wyłączyli awaryjny system chłodzenia—jedyny, który mógł jeszcze uratować sytuację.

BŁĘDY OSÓB

Pomimo że nikt nie zginął w tej katastrofie, koszty neutralizo­wania radioaktywnych odpadów (co było konieczne, aby nikt w przy­szłości nie był narażony na szkodliwe promieniowanie) wyniosły — w ciągu dziesięciu lat — około miliarda dolarów. Pojawiło się pytanie, jak składować odpady radioaktywne, aby nikogo nie nara­zić na śmierć.Komisja prezydencka badająca katastrofę w Three Mile Island uznała za podstawową przyczynę katastrofy ogólne nastawienie panujące w przemyśle nuklearnym. W raporcie czytamy m.in: W otrzymanych przez nas raportach powtarzało się jedno słowo: ruty­na. Wszędzie natknęliśmy się na błędy osób obsługujących reaktor, kie­rownictwa elektrowni i (federalnej) agencji zajmującej się bezpieczeństwem elektrowni jądrowych.

POWSZECHNE BŁĘDY W ROZUMOWANIU

Najgroźniejsza katastrofa nuklearna w Stanach Zjednoczonych nastą­piła w 1979 roku w elektrowni Three Mile Island niedaleko Harrisbur- ga w Pensylwanii. Prasa donosiła, że na miejscu wypadku wydostały się substancje radioaktywne. Wielu ludzi uciekło wraz z dobytkiem z miejsca katastrofy. Trzy dni ratownicy walczyli z uszkodzeniami, usi­łując powstrzymać wydostawanie się radioaktywnych gazów i cieczy. Nie wiedzieli, czy eksplozje wodoru nie doprowadzą do dalszych znisz­czeń. Sytuacja została uratowana dzięki temu, że sąsiedni bunkier na od­pady atomowe powstrzymał wypływ radioaktywnej wody. Udało się stopniowo wygasić reakcję nuklearną i wszystko wróciło do normy.

ZDOLNOŚĆ DO ROZUMOWANIA

Mowa gestów to podstawowy sposób komunikowania się wielu zwierząt. Na ogół wyraża proste emocje, jak złość, strach, radosc czy czujność. Obnażone kły i zjeżony ogon psa dość jasno pokazują nam jego uczucia. Warknięcie również stanowi pewien komunikat, ale na ogół język gestów jest dostatecznie zrozumiały.Ludzki język gestów nie tylko wyraża emocje i uczucia, ale może również dostarczyć informacji, na podstawie których formułujemy opinie o innych. Jednak wyrażenie złożonych treści wymaga słow. Bez komunikacji werbalnej nie bylibyśmy w stanie przekazywać treści, a zdolność do wyciągania wniosków byłaby znacznie ograni­czona. Nasza zdolność do rozumowania zostałaby okaleczona. Nie moglibyśmy przekazać przyszłym pokoleniom treści naszych o kryć; rozwój cywilizacji byłby niemożliwy.

JĘZYK GESTÓW

Ci, którzy nie lubią ludzi innych narodowości czy kultur, powinni zadać sobie pytanie, czy nie jest to przypadkiem związane z innymi zwyczajami i innym znaczeniem mowy gestów. Jest bowiem oczywi­ste, że aby harmonijnie współżyć z innymi, należy poznać ich obyczaje i ich mowę gestów, i tę wiedzę brać pod uwagę.Język gestów może zmienić znaczenie słów. Na przykład słowo me wypowiedziane bez dodatkowych gestów jest zwykłą odpowiedzią na pytanie. Jednak kiedy towarzyszy temu tupanie czy walenie w stoł, ozna­cza to wysoce emocjonalne „absolutnie nie!” „Co” może być także wy­powiedziane ze wznoszącą się intonacją jako pytanie „me?” Krzywy uśmiech i ruch ręką towarzyszące temu „nie” mogą wskazywać na nie­dowierzanie. Albo przypuśćmy, że ktoś wycedzi „nie” z kwaśną miną. Może to znaczyć „koniec żartów” albo „już o tym wiem .

W NIEKTÓRYCH KULTURACH

W niektórych kulturach ludzie dotykają się od czasu do czasu w trakcie rozmowy, chwytają za ramię i posługują się mnóstwem gestów. Niektórzy mówią głośno i przerywają innym. Z kolei członkowie innych społeczeństw mówią cicho, wykonują mało gestów i zachowują się po­wściągliwie. Dzieci zazwyczaj naśladują język gestów i styl mówienia rodziców, przyjaciół czy sąsiadów. Mogą także naśladować telewizję.Rozmowy często rozpoczynają się od uściśmęcia ręki. Niektórzy czynią to mocno, inni uważają, że uścisk dłoni powinien byc bardzo delikatny. Kiedy ludzie pochodzący z różnych kultur uścisną sobie ręce, mogą odnieść błędne wrażenie o drugiej osobie, ponieważ ich oczeki­wania nie zostały spełnione.

NARODOWOŚĆ I POCHODZENIE RODZINNE

Jednak kiedy pojawia się Sid, zachowanie Pam zmienia się. Kiedy Sid się zbliża, Pam wyciąga głowę, aby przywitać go o wiele wcześniej mz inni; być może nawet wyjdzie mu na spotkanie. Jej twarz rozjaśnia się, kiedy mówi. Stoi znacznie bliżej Sida, niż jest to ogólnie przyjęte. Narodowość i pochodzenie rodzinne mają wpływ na język gestów. W niektórych kulturach ludzie stoją bardzo blisko siebie w czasie roz­mowy. W innych znacznie dalej. Jeśli ludzie pochodzący z różnych kul­tur zaczynają ze sobą rozmowę, mogą szybko poczuć pewien dyskom­fort. Jeśli ktoś stoi w czasie rozmowy dalej, niż jest ogólnie przyjęte, może wydawać się chłodny i wyniosły. Z kolei ktoś, kto stoi za blisko, może wydawać się zbyt bezpośredni, wręcz prostacki.

JĘZYK GESTÓW I ZWYCZAJE

Znacze­nie jest bardziej jasne, kiedy mające związek treściowy części zdania są odpowiednio w nim połączone.Mowa i pismo nie są jedynymi rodzajami języków, którymi posługują się ludzie przy przekazywaniu myśli. Skinienie lub potrząśnięcie głową często oznacza potwierdzenie lub zaprzeczenie. Inne gesty wyrażają uczucia. Słowa nie są konieczne, pomimo że prawdopodobnie mężczyzna „wzmocni” przekaz swych uczuć wypowiedzią, i    Uczucia są często nieświadomie wyrażane za pomocą języka gestów.Na przykład Pam lubi Sida, ale nie lubi Jima. Kiedy Jim się zbhza, az do ostatniej chwili udaje, że go nie zauważa. Kiedy z nim rozmawia, stoi w większej odległości, niż jest to konieczne. Jej ruchy są mało energiczne.

error: Content is protected !!